czwartek, 14 lipca 2011
Zaczarowane światełko rozdział 6
Jak usiadłam na fotel poczułam mocną tęsknotę za panią Fanaberią czułam jej obecność już od 10 lat jak Klara nas zabrała coś takiego w nocy przed snem..No cóż weszłam i dość długo lecieliśmy ale jak byliśmy na miejscu Klara do mnie przychodzi i mówi- No córeczko wychodź z fotela i idziemy poznawać nowy świat – No ale tutaj jest dość przytulnie i wygodnie i co godzinę jest torba orzeszków i toaleta z prysznicem mogę tutaj zostać- Ojoj kochanie tutaj są sklepy , księgarnie. I chłopcy- Powiedziała mama na zachętę- Chłopcy gdze gdze!- Pytałam-no cudnie zgadza się no już Ann pomóż mi ja zaprowadzić- i zabrały mnie na początek chodziłyśmy zwiedzać potem na zakupy a teraz .. teraz siedzimy w domu – Ann która jest godzina?- Spytałam cichutko i wykorzystałam tą okazje – 12:30- powiedziała robiąc złowieszczy uśmiech- no dobra przesadzasz .. Za 5 min kolejny samolot możemy zdążyć i wyjechać z tąd- Mamo wychodzimy .. do sklepu- powiedziałam.. wiem że źle robie okłamując matkę ale kto by nie uciekł jeśli matka zmusza własne dzieci podbiegłam do samolotu w tym czasie nasza mama wybiegła z domu pomachałam jej była z nas dumna że nie tak łatwo się poddajemy.. przytuliłam się – Ulka samolot już powoli chce ruszyć- no i po chwili weszłam po schodach i stanęłam na jednym pomachałam do mamy i usiadłam w fotelu i zadzwoniłam do mamy – Mamo ja bardzo przepraszam ja.. – nie dokończyłam- Córciu walczyłaś zaciekle jak lew i tak jesteś już duża będziesz mieć własny dom będę cię odwiedzac i pamiętaj kocham cię- Po tych słowach przytuliłam się do Ann.. kiedy dotarłyśmy na miejsce znalazłam prace kupiłam dom miałam męza 2 dzieci .. TERAZ JESTEM SZCZĘSLIWĄ MATKĄ.. Koniec
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz