niedziela, 21 sierpnia 2011

Zbuntowana ksiezniczka 4#

ledwo sie trzymalam a z kieszeni wypadl mi telefon.. Wiec nie wiedzialam czy skakac po telefon czy co zrobic.. Nadle matka z jakims chlopakiem wzieli line i rzucili.. Zlapalam sie ale bylam cala mokra od wody bo byl przyplyw.. nagle jak bylam juz wysoko reka mi sie wyslizgnela.. chcialam zlapac sie kamienia ale byly mokre..wpadlam do wody tylko rece mi wychodzily. Twarz byla caly czas w wodzie .. zachlysnelam sie i stracilam przytomnosc po 10 minutach zanozylo mi sie cialo i ledwo oddychalam ale nic nie widzialam .. Przykro o tym mowic.. moje cialo gdzes wyplynelo.. Matka je znalazla.. matka plakala a chlopak powiedzial tylko - zabierzmy ja do szpitala- Powiedzial i zabral mnie na rekach .. Dziwne bo jakby wyszedl ze mnie duch cialo lezalo i oddychalo a ja robilam co chcialam mowilam.. ale nikt mnie nie slyszal.. Chlopak szedl 2 dni.. matka stanela na wzgorzu i trzymala chuste i plakala a tagze patrzyla na zachod slonca.. Obserwowala chlopaka i podeszla do mojego ciala.. Ja skakalam przed jej oczami - Mamo ja zyje!! :D- mowilam ale nie slyszala - czuje jakby tutaj byla .. te jej perfumy- powiedziala matka i plakala tylko jedynie zapinala guziczki w moim sweterku .. - No czujesz perfumy bo skacze! .. czemu nikt mnie nie slyszy- powiedzialam na zajutrz matka sie obudzila a mnie i chlopaka nie bylo.. tylko jedynie zadzwonil telefon matki - Juz jestesmy w szpitalu.. narazie pani corka zapadla w tymczasowa spiączke.. lekaz mowi ze za tydzien powinna sie obudzic- powiedzial chlopak i sie rozlaczyl .. matka zaniemowila i udala sie biegiem do palacu.. Powiadomila kazdego i posprzatala wszystkie miejsca.. (2 tygodnie potem)

1 komentarz: